Józef Franczak

Józef Franczak urodził się 5 kwietnia w 1963 roku w Strzyżowie. W roku 1979 rozpoczął naukę w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. Obecnie mieszka i pracuje w Strzyżowie nad Wisłokiem, gdzie jest właścicielem rodzinnej piekarni "Tradycyjna". Współzałożyciel i pierwszy prezes Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych im. Władysława Gduli w Strzyżowie, które powstało w 2003 roku. Uprawia malarstwo olejne, akrylowe, pastel i akwarelę. Twórczość swoją prezentował na blisko 50 wystawach zbiorowych i indywidualnych w kraju i za granicą. Wielokrotnie swoje obrazy ofiarował na aukcje, z których dochód przeznaczony był na cele charytatywne m.in. dla poszkodowanych w powodzi (1997), dla chorej Eli (1998), kilkakrotnie dla Stowarzyszenia "Tak Życiu". Brał udział w konkursach i przeglądach twórczości artystycznej, na których otrzymywał nagrody, m.in. I nagroda w V Wojewódzkiej Wystawie Malarstwa "Martwa Natura" w WDK Rzeszów, dwukrotnie I nagroda w Międzywojewódzkiej Wystawie Akwareli im. Mariana Strońskiego pn. "Ściana Wschodnia" w Rzeszowie. W grudniu 2003 r. został przyjęty do Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików. Od 2005 r. jest członkiem Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Przemyślu. Jego obraz "Ptaki",został nagrodzony przez Fundację Rodziny Zbigniewa Jana Krygowskiego w konkursie "Obraz Grafika, Rysunek, Rzeźba Roku 2009. Wystawia swoje prace w kraju i zagranicą.

Jan Tulik, ceniony literat z Podkarpacia tak postrzega twórczość Józka:
Józef Franczak przedstawia osobliwy swój świat – czyni to dyskretnie i wykorzystuje adekwatne do tych intencji środki malarskie – dozuje oszczędnie kolorystyczną gamę, rysunkiem zaznacza to, co konieczne, postaci są wyraziste, a jakby z płowiejącej barwnej fotografii marki kodak lata 60. minionego – już! – wieku. Ale jednak to świat pełen nostalgii, wrzosowych smutków, mimo że nie udramatyzowanych; takie łagodne odchodzenie, łaskoczący ból bezpowrotnie utraconych krain, ewokowanych pewnie z czasu dzieciństwa. Środki malarskie, techniki tego artysty i świetne poczucie wagi światła – to walory (nie wszystkie przecież!) tej twórczości; twórczości na tyle realistycznej co magicznej, niekiedy wypunktowanej promieniem mistycznego słońca
Oglądając obrazy Franczaka nie da się pominąć subtelnie wyrażonego nastroju - ciepłego smutku z powodu mijającego bezpowrotnie czasu. Ów smutek wyrażają zadumane i często patrzące a „niczego nie widzące” postaci, lecz także popadające w stan zaklętej martwoty zaułki galicyjskich miasteczek. Można odczytać tu fragmenty ulic rodzinnego Strzyżowa, to pożydowskich domków przy ryneczku w Czudcu, może jeszcze doszukać się innych, zanikających miejsc. Oczywiście mogą to być ulice i dalszych miasteczek tej części Europy. Dla nas najbliższym skojarzeniem będą uliczki choćby ze „Sklepów cynamonowych” Schulza, to przypominające niekiedy „stojące na głowie” zabudowania Witebska z dzieł Chagalla."

Przewiń w górę