Krzysztof Franczak

Kiedyś przy okazji jakiejś wystawy napisałem o sobie: "Zdarzyło mi się w życiu wykonywać różne zajęcia. Teraz jestem rzeźbiarzem i pewnie tak już zostanie" Dziś wiadomo, że nie do końca tak zostało, od wielu lat zajmuję się ceramiką w tym także rzeźbą.Wszystko zaczęło się przed kilkunastu laty w Bieszczadach. Lubię tworzyć i radość z tego płynąca wystarcza mi za wystawy, wernisaże, manifesty. To, co robię ma sens - przede wszystkim dla mnie, potem moich najbliższych i przyjaciół. To nie najważniejsze, ale cenne - jak reaguje na moje prace widz - ten z pierwszych stron gazet i ten o którym nikt nigdy nie napisze. Kiedyś Róża powiedziała, że to cud, że możemy tutaj mieszkać.To prawda. W Bieszczadach jest wszystko, co cenię najbardziej: tu zacząłem rzeźbić, poznałem Różę, stworzyłem dom, tu urodziły się moje dzieci, tu są moi przyjaciele, tu jest cisza, spokój, przestrzeń i to co trudno nazwać. Tu jestem ja.

Przewiń w górę