O Agnieszce można by mówić bez końca, bo Agnieszka wciąż fascynuje, urzeka, zaskakuje. Ani ona, ani jej twórczość nie pozwalają się zaszufladkować, wymykają się stereotypom.
Na drugi dzień po obronie dyplomu na warszawskiej ASP, idąc za głosem marzeń, wyjechała w Bieszczady. Chwali sobie tę emigrację, bo nie musi się podporządkowywać trendom, wymaganiom, snobizmom, środowiskowej próżności. Może wychowywać córki, hodować konie, śpiewać niezwykłej urody rosyjskie romanse, przekładać na język malarski niezwykle bogaty świat uczuć, emocji, doznań. Nie musi werbalizować swych artystycznych dążeń: to potrzeba decyduje o temacie. Ciepła, wrażliwa, otwarta na potrzeby innych dzieli się swą wiedzą, służy radą i korektą, inspiruje do tworzenia, pomaga, podpowiada - co czyni ją nie tylko wielką malarką, ale i wielkim człowiekiem.